dojrzewalnia słów. listy w butelce. rozmowy przy lepieniu bałwana. perełki spod igiełki  



  moim okiem  


zapisane strony

2018
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

2009:
06 05 04 03 02 01
2008:
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
2007:
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
2006:
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
2005:
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
2004:
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02


miejsca
M. Zablocki
mknienie oka
haiku Jerza
jedna/dwie
100%
Don P.P. Go
OFF
:: ::::







<< starsze       

ancora tu

Ancora tu, Warszawo, by coś znaleźć, czy zobaczyć, że jednak nie dla mnie? Żeby nic nie znaleźć i wrócić z niczym. Taka odsłona losu, zajrzenie przez dziurkę, co by było gdyby, czy znów mi pokazać, że znów nic się nie stanie jeśli nic nie zrobię? Zbyt nagle życzenie się spełniło, nie byłem przygotowany. Czy zdążę coś - i co - zrobić przez niecałe dwa miesiące?
Parę zdjęć?

Czuję się jakbym mieszkał w hotelu obok swojego domu.

Najbardziej kiczowaty hotel, jaki kiedykolwiek odwiedziłem. Z tych, powiedzmy, prawdziwych hoteli. Tylko trzy gwiazdki, z Hiltona, ale to nie to jest najgorsze. To nic, że nie ma darmowych kapci i wody mineralnej codziennie. I że nie można śniadania do pokoju zamówić, bo nie ma room serwisu. Jest za to żelazko i deska do prasowania, co jest przydatne. W wyższej klasie tak nie ma. A poza tym to koszmar projektanta wnętrz, tani gust. Udogodnienia - czytaj niewygody. Naiwnie urządzony. Postument umywalki nieosiągalny dla twarzy, za daleko. Marmurek ach, na drewnianych nogach. Kontakty w dziwnych miejscach pod lustrem, jak tam coś dobrze podłączyć? Pod umywalką grzejnik, z kablem, który można podrzgać samym grzejnikiem, kabina prysznicowa półotwarta, i trzeba uważać, żeby nie lać na podłogę. Czajnik bucha parą z wrzatku wprost na kontakt, gdzie jest podłączony telewizor. W restauracji czy jak to tam zwać, obrazki za dwa złote ze słotymi myślami, w kolorowych ramkach, oryginalne teksty 'eat', dream, smile, albo bez tekstu, takie słodkie bazgroły nijako-radosne, a w windach naklejki bez sensu - też smile, dream już z innymi obrazkami, bez związku. U wezgłowia łóżka, zbyt wysokiego jak na taki metraż pokoju, a trzeba na nie się trochę wspinać - znaj komfort profesjonalego wypoczynku - czyli nad głową, wisi szeroki obraz, ale nie wiem, co to miało być - czy celowo, czy też skończyła się farba, bo dwie trzecie jest białe, a ten kawałek zadrukowany to fotografia fragmentu Grobu Nieznanego Żołnierza w deszczu. Zdjęcie jest zrobione z rogu pomnika, od prawego znicza.
Czy padał deszcz? Można sobie tak wyobrazić sądząc po mokrej nawierzchni przed grobem. Może to być też ślad po uprzątnięciu śniegu i posypaniu solą. Przez balustradę i w prześwitach przesuniętych ukośnie arkad można spojrzeć na drugą stronę, gdzie w tle widać park i białe połacie śniegu, co w połączeniu z mokrymi płytami z przodu pomnika, dopowiada obraz śniegu topniejącego. Zza kolumny widać żołnierza w postawie wartowniczej w zimowej czapce. W prześwicie pod lewą arkadą widać w oddali drzewo, czarne, które sugeruje, że śnieg dawno nie padał, i albo jest mróz, albo jednak deszcz.

Zastanowił mnie czarny długi włos, który znalazłem w łazience na podłodze. Gdy wychodziłem na miasto, nie było go tam, w międzyczasie nie odbywało się sprzątanie. Podrzucono mi go.


****

Rzeczywistości bardzo niewiele brakuje do moich najpiękniejszych snów. Czasem sny powtarzają to, co było lub może być na jawie. Może zaistnieć - wystarczy wyciągnąć rękę. Albo otworzyć oczy. Właściwie nie muszę śnić, by było pięknie.

****

kierowca Volvo (już klasycznego) jest kierowcą nieawanturującym się





****

pragnienie rośnie w miarę picia


****


<< starsze       

stat4u